Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ostatni wpis?

niedziela, 20 grudnia 2009 23:29
Nomadzik przenosi sie z blogowaniem na nomadowo.wordpress.com.
Niniejszym koncze klepanie tekstu na tym blogu, zasluzony przez ponad 3 lata, odchodzi tam, gdzie Bloogi w Internecie spedzaja czas na emeryturze.
Dziekuje.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nigdy nie mow, ze "juz nie"

czwartek, 17 grudnia 2009 8:20
Dzis jest czwartek, 17 Grudzien 2009 - a ja znowu na 7 rano do pracy. Pare tygodni temu myslalem, ze "juz nie bede" musial wstawac. Zamienilem sie jednak wczoraj, dobry kolega jestem, bo bobek jeden prosil, a w sumie nikogo innego nie ma za bardzo do wstawania na rano oprocz nas kontraktorkow.
W kazdym razie, obudzony o 4 rano przespawszy tylko 5 godzin juz wstawac chcialem. Rzut oka na telefon - zwiecha...wczoraj grzebalem z mapami no i chcialem usunac bzdety, co je Nokia zainstalowala, m.in. Messenger - nigdy tego nie robcie! Nie dosc, ze nie usunal, to jeszcze mi nagrzebal, ze jak fona wlacze to sie niby odpala i tak do 4 rano sie odpalal. Budze sie, patrze ile mam do przespania...a ten sobie miga, ze Messengera otwiera. Wyspany bylem, to hop na kompa i na neta, zeby sprawdzic, czy ktos problem podobny juz mial. W odpowiedzi znalalzem, ze moge sobie co najwyzej master reset zrobic i od nowa powrzucac ustawienia i aplikacje (ktore na szczescie juz w kopii bezpieczenstwa czekaja). Nie bylo jednak az tak zle, wyjalem karte SIM, odpalilem bez niej - tutaj mila niespodzianka, bo Messenger od razu wywalil, ze jednak sie nie odpali - to go ustawilem w AutoOdpalanie na NIE. Pomoglo. Karta SIM i restart kolejny - juz sie nie wywala - chociaz nadal chce sie odpalic, ale tym razem tylko mignie i spieprza z ekranu. Jak przyjade z wycieczki, to jednak poszukam jak go permanentnie wymazac, albo zresetuje wszystkie ustawienia. Tyle z wrazen wczesnoporannych.
Teraz odpracowuje swoje do 15 i lece grzywke przyciac troche, bo jak buszmen wygladam nieogolony.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Przegralismy

niedziela, 06 grudnia 2009 18:15
A tak nam bylo dobrze...do piatku wieczor, to znaczy mnie i mobilkowi, ktory w nocy nie dzwonil. Zaczelo sie tak po polnocy z piatku na sobote. Od tej pory malo co pamietam. Telefon odbieralem co godzine, dwie. W sobote kolo 11 udalo mi sie wyskoczyc na poczte, odebralem mojego gps'a do Noczii . Nie mialem okazji jeszcze wykumac wszystkiego, ale z wbudowanymi mapkami na telefonie - dziala, takze nie zgine jak sie na spacer wybiore. Non stop cos sie dzieje, jak nie nasi Indianscy koledzy jakies zmiany i updaty wkladaja do serwerow, to znowu cos innego sie wiesza, psuje...a do tego aktualizacje Microsoftowe - wczoraj od 5 rano i dzisiaj od 6 rano na ponad 1000 serwerow byly wrzucane. Trzeba bylo reke na pulsie trzymac, bo oczywiscie "cos" zawsze pojdzie zle - i poszlo.
Tak wiec spania ostatnio nie za duzo mialem, praktycznie to w pidzamce i dresiku, nieoogolony od wczoraj. Liczba zgloszen w naszej kolejce wlasnie dobija do magicznej 300-stki. Wszystko to jakos mnie pozytywnie doswiadczylo, bo to moje pierwsze "siedzenie przy telefonie" w godzinach nocnych. Udalo mi sie (nie mow hop, jeszcze dzisiejsza noc do przebrniecia) przezyc tyle bez zadnych awantur, gonienia ludzi do pracy w godzinach nocnych (chociaz niektorzy spryciaze wylaczaja telefon na noc, zeby czasem jak bedzie jakas sprawa do nich, nie zostac obudzonym - ale my wiemy kto to, odnotujemy to - jak oni do nas po pomoc przyjda). Liczac sprawne na dwoch palcach - pewnie okolo 30 razy telefon odbieralem...albo juz mi sie zdaje, plust non stop lapik wlaczony i VPN (lacze do pracy) otwarte.. Jak odkladam sluchawe, to nawet nie gasze sprzetu, tylko usypiam. Numer taki, ze co 4 godziny musze nowy kod wklepywac, zeby bezpieczne polaczenie bylo.
To dlatego nic mi sie nie chcialo pisac, robic, ogladac - praktycznie w pracy jestem caly czas jeszcze...a jutro dopiero poniedzialek. Na szczescie od polnocy juz Singapur przejmuje kontrole, takze zostalo mi jakies 7 godzin czuwania i moge sie klasc spac. Spie dlugo, bo w tym tyhodniu mam flexitime znowu, czyli na 10 sobie bede wstawal, zeby odrobic te momenty i poprawic samopoczucie - bo jak zombie wygladam teraz.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cicho, spi przeciez.

piątek, 04 grudnia 2009 20:02
Wczorajsza noc, ku mojemu zaskoczeniu, minela znowu spokojnie, wyspany znow dzisiaj bylem. Przed nami dzisiejszy wieczor i noc, potem weekend (na szczescie tutaj mamy kogos, kto pracuje w ciagu dnia, takze moge do Teskacza na zakupy wyskoczyc). Bedzie spokojnie mam nadzieje..moze pare serwerkow nie wstanie porzadnie po aktualizacji Microsoftowych i restarcie, ale tym sie ludzie zajma w ciagu dnia. Za tydzien zas mamy weekend pelen serwerowych zmian, taki ostatni przed Swietami, bo potem to tutaj tak zwane "zamrozenie wszelkich akcji" wchodzi i nie grzebiemy w pudelkach az do nowego roku...zeby kazdy mial spokojne Swieta.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Telefonista - slucham ...?

czwartek, 03 grudnia 2009 8:18
Kolejna noc przespana bez problemow i wstawania do telefonu. Tylko raz przed 22 zostalem wykopany z sofy i czytania gazetki. To tez pomylkowo niejako, bo znowu to Citrixowego pudelka musialem zajrzec. Tym razem pan od kabelkow nie wiedzial, czy moze odlaczac czy raczej nie mogl znalezc tego, ktory mu kazali sprawdzic. Szybka interwencja na serwerze i zrzut ekranu mu pomogly.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Polska - Niemcy 0:1

środa, 02 grudnia 2009 18:13

Ubieglej nocy w ogole sie nie musialem budzic do telefonu, malo sie dzialo - to dobrze, serwerki pracuja i nie maja czasu sie popsuc. Chwali sie takie zachowanie sprzetu w godzinach nocnych.
Jedna nocka zarwana na razie, czyli 1:0 dla Kwadratu.
Od jutra startuje pilot "spojrzyj na moje serwery, jak ja spie" - czyli w godzinach 8-4 bedziemy (nas dwoch na pilocie na razie) zajmowac sie problemami na serwerach w Sydney i Tokio (w czasie kiedy tamte pastuchy smacznie chrapia). Zobaczymy jak to wyglada...obslugiwac system, ktory gada do ciebie po japonsku.
Poki co mam jeszcze pare nocek do przespania z telefonem przy lozku, w weekend bedzie cieplo, bo prad wylaczaja na jednej serwerowni, to jak juz podlacza - mozna sie spodziewac roznych "kwiatkow", badzmy jednak dobrej mysli, to tylko ponad 30 pudelek.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nocne Markowanie, czyli jak to Polak Niemca wspieral

wtorek, 01 grudnia 2009 18:25
Bynajmniej sie nie przechwalam, tylko odnotowuje dla potomnych.
Doszlo i do tego, ze w Kwadraatowym banku - na stanowiskach WINTEL BAU (czyli wsparcie dla serwerow - dzien jak codzien) garstka nas zostala tylko, nic tam, bywalo gorzej. Przyszla takze na mnie kolej, zeby rano wstawac i dupsko na mrozie trzymac w oczekiwaniu na Tubke o 6.30. Jak co roku, pamietam, ze i rok temu i wczesniej jakos nie moglem sie wywinac zimowymi porami, zeby na wczesnoporanne szychty nie wstawac. Na szczescie to moj jedyny od dawna i ostatni w tym roku tydzien bardzo wczesnego wstawania. Na 7 w pracy trzeba byc, telefony odbierac i walczyc z problemami po nocy...a w nocy - tez na mnie padlo, Polak niemiecki bank wspiera, tylko w czasie, kiedy reszta globu spi...i to nie do konca. O 15 koncze prace, potem tak jakby wolne do 19, wtedy mi sie zaczyna "bycie pod telefonem", ktore trwa niby do samego rana do 7 (wtedy to wlasnie wchodze jako pierwszy do biura) i kolko sie zamyka. Do tego dodam, ze globalna inicjatywa wspierania wszystkich Kwadratowych serwerow jeszcze sie pilotuje, czyli jak my spimy, to niby USA powinny nam dogladac gromadki, ale jeszcze tak nie jest.
Przykladowo minionej nocy ktos mnie zbudzil dopiero o 1:43, ze sie cos wiesza, ze grupa uzytkownikow nie moze wlezc na jeden serwer. Jeden z ponad 2500, ktore naleza do naszej grupy wsparcia...i to ja sam przez cala noc musze jak ten pastuch (w sumie to jak ten pies z bajki Sam Sheepdog, bo pastuch pewnie smacznie spi) dogladac stadka.
Dojrzalem wiec juz do tego, ze odpowiedzialnosc wydawaloby sie "az taka" moze spoczac na moich barkach i szefostwo ma na tyle zaufania do goscia, ktory niespelna rok temu jeszcze myszy i klawiatury podlaczal. Heh, jak to sie poprzekladalo, no patrzcie.
Wracajac do wytrzasniecia mnie ze snu poprzedniej nocy - 1,2,3 i okazalo sie, ze serwer stoi jak sniety. Niestety mnie nie dana byla opieka nad nim, bo to Citrixowe pudlo bylo - musialem dygac do chlopakow w Singapurze, zeby rzucili okiem (taka procedura, ze po 1 w nocy oni juz moga sie akurat takimi Citrixami zajac). Poszedlem spac. Nie minela godzina - dzwonia jeszcze raz, ze oni niby moga, ale nie maja dostepu do ILO. Super, znowu wybudzanie, budzenie kompa ze spiocha, wklepywanie 3 hasel i juz....
Przywalilem wiec z kopyta i serwerek sie zrestartowal. Potem juz spalem do rana...po przebudzeniu o 5.30 i spojrzeniu w lustro - koszmar, a to dopiero pierwsza noc! Gdzie tam Panie weekend caly przede mna, bedzie tego wiecej.
A z oplat tylko nadmienie, ze dostaje £235 za caly tydzien bycia dostepnym (nawet jakby nigdy nikt nie dzwonil) plus jakies tam odpadki od funta za kazda godzine spedzona w nocy na telefonie przy rozwiazywaniu problemu. Szczerze mowiac, wole sie wyspac, a te pare groszy przydybac w kieszone dopiero na weekendzie w ciagu dnia patchujac serwerki lub robiac inne pierdolkowate zadania.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kwadratowe party

piątek, 27 listopada 2009 0:55

To ja przed polnoca juz w doma jestem, jak ten Kopciuszek j****y.
Podjadka byla i podpitka byla, wyszlismy calym teamem z managerami oczywiscie poswietowac niektorych 40ste urodziny oraz ostatnio narodzone dzieci. Calkiem przyjemnie, swiatek IT -  czyli bloke'owisko prawie totalne. Milo bylo sie spowiadac przed niektorymi oraz jak zwykle zaobserwowac, jak to sie kadra potrafi "nawalic" po pracy.
Imprezka w barze Ev (Tas) pod wiaduktem, niedaleko miejsca pracy. Stawili sie ci, co zwykle wychodza "na browar", reszta widac nie chce sie macerowac z nami. Ucieklem przed 11-sta, zeby miec jeszcze zdrowy sen, bo muze zaczeli podglasniac i juz za choloere z dialogu zadnego nie moglem wychwycic ani slowa - a wiadomo, towarzystwo nabuzowane, to gadali jakby wolnych sluchaczy mieli dookola.
Jedno, co udalo mi sie zapamietac, to ze wraz z naplywem sily roboczej ze wschodniej europy, wlaczajac w to wszystkie zgrabne i dlugonogie pieknosci z Polski, Czech i Ukrainy - tutejsze Brytony zaczely sie nosic lepiej. Juz podobno nie wkladaja rozowych dresow i nie wiaza wlosow gumka recepturka jak wychodza z domu. Tak mi zostalo zakomunikowane przez tutejszych brytyjskich 30stolatkow.
Takze brawa dla naszych dziewczyn za stworzenie konkurencji dla tutejszych lasek.
A, podobno musze wychodzic czesciej z domu i zaczerpnac nieco wiedzy o samochodach. Brak znajomosci druzyn pilkarskich i nieogladanie telewizji na szczescie nikomu nie przeszkodzil w rozmowie.

komentarze (0) | dodaj komentarz

A za miesiac?

środa, 25 listopada 2009 23:06
25 grudnia pewnie Swieta Bozego Narodzenia pelna para juz sie rozkracza w kalendarzu.
25 grudnia mam zamiar byc omiatany promieniami slonca i zefirku znad Atlantyku podczas spacerow po plazy w Lagos.
25 grudnia nie chce slyszec/widziec/czuc o zadnych bakteriach, zarazkach czy A1H1.
25 grudnia bede w polowie urlopu i niech mi nikt nie X-uje planow.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cisza, spokoj.

środa, 18 listopada 2009 21:51
Nic, zero wpisow, zero wydarzen, ludzie odchodza z pracy, SAD dopada cala reszte (dzisiaj na przyklad dwoch z naszych starszych juz wiekiem kolegow o maly wlos sobie do zebow nie skoczyli...podniesione glosy byly i piesci prawie na widoku, o przeklenstwach nie wspomne...a o co im poszlo, to tylko oni wiedza).
Taaaak, jesien sie daje we znaki nawet tym na wyzszych stolkach.
U mnie zero nowosci, walcze z pozarami na serwerach - mozna by powiedziec, czekamy wszyscy tych Krysmasowych Party i niech ten rok wreszcie sie skonczy.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pelnia Ksiezyca, czyli zmiany

poniedziałek, 02 listopada 2009 23:33
Przybywalo, przybywalo i przybylo srebrnego globu, az sie caly stal na niebie. Mnie ta planeta Ksiezyc albo dodaje, albo zabiera energie i sily zyciowe. Jak widac po ostatnich wpisach, w czasie kiedy "go" przybywa, to raczej pomysly mi sie rodza i dzialanie jest konkrtetne. Zawsze tez to przybywanie zwiastuje jakies (czasami i drobne) zmiany na lepsze.
Tak tez bylo i dzisiaj w pracy. Wywrozylem juz wczoraj, ze bedzie sie dzialo. W czasokres przedswiateczny wchodzimy, takze kasa idzie w zawias i szefostwo tylko wyczekuje konca roku, projekty sie mrozi na zime, zeby wiosna bylo co robic. Wiadomo przeciez, ze do tego ludzi nie trzeba, dlatego zostalem poinformowany, ze w piatek bylby moj ostatni dzien (jak i 2 moich kolegow z firmy).
Na szczescie na tyle zdazylem namotac, ze ktos sie za mna wstawil (ten sam kolo, co Projekt SINGo! mi zalatwial wewnetrznie w Kwadracie) no i wymodzil nowy kontrakt miedzy Kwadratem a "firma" na mocy ktorego bede (podobno) mial jeszcze 6 miesiecy pracy.
Zasady i stosunek do pracy jednak sie zmieni, juz nie bedzie flexitime, trzeba na szychty wstawac, pod telefonem byc raz na x tygodni, bierzacymi problemami dnia codziennego sie zajmowac na serwerkach, juz nie projekciki i aktywacje tak zwane. No coz, lepsze to, niz marzniecie na lawce rezerwowych, czy tez inne mniej lubiane zajecia. Tutaj juz 6 miechow w Kwadracie siedze, posiedze i nastepne 6, zeby na CV ladnie wygladalo, a przeciez srodowisko i ludzi znam, to nie powinno byc tak zle. Narzekam oczywiscie troche, bo taka moja natura, a w dodatku tzw. BAU (to takie codzienne gapienie sie w ekran i rozwiazywanie problemow) to tylko wstep do serwerowych przygod, nie mam zamiaru zagrzewac tu miejsca.

komentarze (0) | dodaj komentarz

I po urlopie

niedziela, 01 listopada 2009 22:45
Jutro juz wracam do pracy, nadal do Kwadratu. W piatek bozio zadzwonil z mila wiadomoscia, udalo mi sie "jakos" wywalczyc podwyzke dla mnie. Mam sie cieszyc, bo wiekszosc nie dostala nic, lub dostala przyslowiowy 1%...ja, policzylem sobie szybko, troche wiecej niz 5%. Dobre i to, zainwestowalem wiec w wycieczke i nowego gadgeta mozna by powiedziec. Pare sobot dorzuce i jakos koniec roku zamkne na plusie.
No, zasiedzialem sie troche, wypada teraz sie sprezyc na 7 tygodni, zeby potem miec znowu od czego odpoczywac.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Na urlopie do 2 Listopada

sobota, 24 października 2009 20:32
Nie ma mnie znowu w pracy. To juz ostatni raz w tym roku. Nastepne urlopowanie dopiero przed Swietami BN.
Dzisiaj dzien pierwszy - zaczalem od sprzatania, zakupow i instalacji Windows Servera 2008. Potem bedzie zabawa przy virtualboxie.
Przy okazji przegladam oferty netbookow na necie, bo targanie T400 z pracy juz mi sie nudzi, a przeciez uzywam tego tojstwa w domciu tylko do szurania po Necie i zdalnej kontroli serwerka...no i ogladania filmow, ale do tego planuje moze jakis 24" monitorek na zime.
Spogladam tez na 3dniowe wypady na wyspy cieple i sloneczne, moze cos bym powruwal z koncem tygodnia.
Poczatek, czyli poniedzialek mam juz w planach - Windows 7 trzeba na lapiku jednym postawic. Potem fryzjerek, ide tez na dwa filmidla z okazji 53-go festiwalu filmowego The Times z BFI. Dwa filmidla wybralem: Sweet Rush (czyli polski film Wajdy pt. Tatarak we wtorek o 13.15, oraz dokumentalny Starsuckers we czwartek o 13.00) 

komentarze (0) | dodaj komentarz

Urlop do srody

piątek, 16 października 2009 17:32
Nie ma mnie, nie pracuje,przerwa. W
Wracam we wtorek wieczorem.
Mozna mnie znalezc na szlakach Peak District.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kto rano wstaje...?

niedziela, 04 października 2009 22:12
Chyba sie nie stesknilem za porannym wstawaniem, ale jakos sie ugialem w poprzednim tygodniu i zgodzilem na pelnienie porannej szychty w Wintel BAU w nadchodzacym. Oznacza to mniej wiecej wstawanie o 5.30, zeby o 6.30 wsiasc do zimnego jeszcze wagonu Tubki i na 7 rano byc w pracy. Potem dzien leci normalnie...az do 15, kiedy to pare minut PO juz pakuje lapa do szafki i zmywam sie do domu. Godziny pracy przypominaja G.S. Samopomoc Chlopska w Skomlinie, hehehe. Ja wcale tutaj nie medze ani nie narzekam, tylko nadmieniam, wstawke na blogu robie, zeby nie bylo.
Jutro tez kolejny dialog z szefostwem z "firmy", dowiemy sie moze czegos wiecej o Projekcie SINgo!.

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 12 marca 2010

Licznik odwiedzin: 22827

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

Dokąd zmierzam?

Gdzie bywam?

Skąd jestem?

O moim bloogu

Z krainy deszczowcow, o mnie, o pracy, o muzyce

Skype Me™!