Dzien spedzony na zamykaniu starych spraw, jak to w pracy, nazbieralo sie, trzeba bylo komus to przekazac.
Potem paczusie kupione w
Byly podziekowania, brawa, kartka z zyczeniami od kazdego no i nawet troche kasy na taksowke i driny dla kolezanek i kolegow.
Okolo 17 zosalem juz wypuszczony na zielona trawke. Ostatni rzut oka na pietro, zjazd winda i pozdrowienie straznika.
To byl moj ostatni dzien "pod Parasolka" na Canary Wharf. 18 miesiecy sluzylem, a to mialo byc tylko zastepstwo na miesiac, moze dwa.
Zebralem kolegow i poszlismy do wycioranego jak stare buty, pubu. Zawsze tam chodzilismy jak ktos odchodzil z firmy. ViaFossa sie nazywa i nawet jakies zakaski serwuja. Dobrze, ze napelnilismy zaladki, bo droga do domu daleka i nikt nie wiedzial, ze do pozna zostaniemy.
Jakos pozno sie zrobilo i okolo polnocy zostalo nas tylko troje. Tak, ludzie maja obowiazki, rodzine, prace i inne zajecia, ale dzieki, dobrze, ze wyszli na chwile sie pozegnac.
Wizyta w klubie Majingos zakonczylem nocke,wieszajac oko na tym i owym. Hmm,przynajmniej muza byla dobrana, DJ niestety paniera totalna, musze mu zasugerowac kurs :)
W domu pojawilem sie wiec okolo 3 nad ranem (kabik z Canarow pod domek - 14 pandow),
Poniedzialek, mozna powiedziec, ze juz zlecial (Bank Holiday na szczescie).
Wtorek, to 9-6 i codzienne zajecia z bankierami, plastyka, fizyka, wiedza o spoleczenstwie w wydaniu Parasolki.
Sroda - tutaj male zaskoczenie, moj manager z agencji wyrwal mnie z wiezowca na jeden dzien, w celu odbycia treningu. MOT sie to cos nazywa - czyli "chwila prawdy", ma na celu pokazanie, ze my jako kontraktorzy tez mamy swoje prawa, ale w tym samym czasie musimy sluzyc klientowi, jak w umowie. Ogolnie mowiac, nie wiem o co w tym chodzi, ale wiem, ze od 9 do 16 bede siedzial i sluchal jakiegos gadania i do tego lanczyk darmowy bedzie. A po treningu na miasto wyskocze, buty kupie, bo juz sie zamierzam na nie od tygodni dwoch.
Czwartek - kolejna czesc zajec z bankierami.
Piatek - konczymy zajecia zrelaksowani, puszczamy wszystkich wczesniej do domow albo na browar.
Caly czas w zanadrzu mamy jakies sztuczki, jakby co, to sie teleportujemy z tego wiezowca w blizej nieokreslone tereny zielone.
Vexille - okazalo sie, ze warto bylo zobaczyc i uslyszec ten obraz. Muzyka Paul Oakenfold, rezyseria Fumihiko Sori (byl producentem kolejnej mojej ulubionej produkcji Appleseed, calosc ladnie zapakowana w Anime okraszona dawka CGI. Oczywiscie to z gatunku science-fiction, jak to Japonia tak zaawansowala w produkcji robotow, ze zaczeli sami robic androidy i odizolowali sie od swiata. Pelno oczywiscie przeslanek, typu jak to zginiemy wszyscy jak nie przestaniemy ciagle wymyslac czegos nowego, przestaniemy czuc i rozmawiac ze soba, tylko w ten ekran i do komputera bedziemy gadac.
Jakby robili takich filmow wiecej, to bym mogl je ogladac 24/7. Jest cos w tych dalekowschodnich produkcjach, czego nie widzialem i nie czulem ani w zachodnioamerykanskich, ani tez w polskich. Takie inne kino troche, inaczej patrzy i co innego pokazuje.
Troche to spozniony wpis, bo juz od ponad miesiaca uzywam, ale pisali, zeby dac ze 4 tygodnie na przyzwyczajenie.
Zakupilem sobie golarke Braun Series 3. Musze pochwalic, ze sprawuje sie dobrze i zastapila wysluzonego Philipsa HQ386. Jest dokladna, tak jak reklamuja, mozna myc pod biezaca woda, szybko sie laduje, bateria wystarcza na caly tydzien golenia.
Zakonczylem wpajanie wiedzy na kursie, teraz czas doszlifowac reszte w domu.
Oczywiscie dzisiaj, tak jak i co tydzien, rozpoczelismy od rozgrzewki. Okolo 20 19:30 bylismy juz na tyle zmeczeni i zdecydowani, ze stwierdzilismy iz czas juz zaczac wielki final.
Kazdy mial przygotowane 5 utworow i z nich mial wydobyc wszystko, czego do tej pory sie nauczyl. Jako, ze zostalo nas tylko troje, to po godzinie prawie mielismy na lebka.Stresior byl, jakbym przed milionowa publicznoscia mial grac, haha.
Pierwsza Tracy, ze swoim minimal/progressive house - dobry miks, sobie zgralem na CD, bede se puszczal.
Drugi "jam wielmozny pan DJ" wystapil, maszczac oczywiscie pierwszy miks, bo sie nie wprowadza drugiego utworu na "breakdownie". Potem 2-3 mialem niecalkiem wespol-w zespol grajace bity, ale za to cala reszta (uwwor 3, 4 i 5) poszla, jak trzeba.
Miks do pobrania ze strony oczywiscie tylko dla ludzi o mocnych nerwach (musztarda.mp3 uwaga, wazy 40MB, nagrane nie w studyjnych, ale raczej amatorskich warunkach).
Konqluzje:
Nauczylem sie w ciagu tych 4 tygodni chyba wiecej o sobie, niz o tym calym DJowaniu.
Cel osiagnalem, umiem obslugiwac sprzet, a to jak z prawem jazdy, jak juz masz, to wio...tylko ja bym siebie raczej nie puszczal publicznie.
Chcesz zostac DJ'em ? Trenuj solidnie, przykladaj sie, a jak masz watpliwwosci czy to dlaCiebie-zapisz sie na kurs, tam powiedza, czy masz talent, czy poprostu musisz jeszcze wiecej pracowac. Nie mysl o podrozach na odlegle wyspy, poznawaniu laseczek i duzej kasie z wystepow - to przychodzi dopiero po 10 latach :)
Heh, zmeczony wrocilem, wpis zrobie jutro wieczorem.
Ogolnie czas zostal spedzony na powtarzaniu i praktyce, nic nowego do nauczenia. Jak ktos chce scratchowac, czy vinylkami sie bawic, czy tez miksowac d'n'b, to trzeba na zaawansowany sie zapisac.
Jeden kolega, to dal sobie nawet juz spokoj i nie przyszedl dzisiaj, czego sie mial nauczyc, zauwazyc, to juz to zrobil podczas spotkan 1-4.
Pogadalismy sobie egzystencjalnie znowu z Johnem, bedzie chlop inwestowal kase w jakies konta oszczednosciowe (to gdzie on teraz trzyma te miliony zarobione na graniu ?!).
Po praktyce przelecielismy jeszcze raz przez nasze kajeciki z notatkami. Okazalo sie, ze wcale po tej sekwencji wyuczonej nie lece - jak gram, to tak sobie tylko miksuje jak mi podpadnie i jak utwor znam. Wydaje mi sie, ze liczenie fraz po breakpoincie i inne techniki, to troche nie dla mnie zabawa, zburzylo mi to mit DJa kompletnie. No coz, znowu spotkanie z twardym betonem.
Dzisiaj bedziemy (dzien 8) demonstrowac na naszym "gigu" (5 utworow do przygotowania), czego sie nauczylismy do tej pory. Na dodatek wszystko zostanie nagrane na CD, zebysmy slyszeli, jakie z nas ofermy muzyczne :)
Taka dodatkowa karte dzwiekowa Creative Sound Blaster 5.1 X-Fi (zewnetrzna, pod USB) do lapika sobie zakupilem. Relacja z uzycia i zszarpanych nerwow jak wstane :)
Wstalem, ale to juz sobota jest, czyli troche czasu minelo od wpisu. Zdazylem zauwazyc pare zalet i wad tej karty.
Zaczne od wad. Sterowniki za zmaszczone totalnie, Creative sterownikow pod Viste nie umie pisac, wystarczy poszukac na googlu. Z tego wiec powodu karta czasami sama "zmniejsza glosnosc", zeby pilota uzywac trzeba zainstalowac cale to badziewie od Creativa z plyty, wlacznie ze sterownikami. Przy uzywaniu sterow z Visty wszystko dziala prawie jak nalezy, bo niestety Vista i Toshiba tez sie nie lubia i dzwiek czasami jest "psuty" jakimis szumami jak uzywam Numark Total Controla (szczegolnie jak sobie galkami krece, to takie ledwo slyszalne syczenie sie pojawia w glosnikach).
Nawet przy sluchaniu muzy w Winampie na wbudowanej karcie (connexant HD) czasami przycina - Windows Vista - wywale ten system.
Jezeli chodzi o sama karte, to obsluguje moje 5.1 glosniki jak trzeba (w koncu to tez zestaw Creative Inspire 5100), bez zasilacza, zajada prad z komputera przez USB. Male to takie, wyjsc ma duzo, optycznego nie uzywam, a reszte skonfigurowalem jak nalezy do Traktora (dwa przednie na master wyjscie, dwa tylne razem jako podsluch na sluchawki), wewnetrznej karty nie moge uzywac (Traktor nie wspiera 2 kart dzwiekowych).
Na sterownikach Creativa przycinalo dzwiek jak cholera, musialem przywrocic te z Visty, a co za tym idzie zadych bajerow ani pilota teraz nie moge uzywac (nie to, zebym mogl, skoro w dziupli 3x3 mieszkam :)
Zalety:
- male to takie, stoi sobie na subwooferze, kabelki pozwijane z tylu
- ma pilota i przy zainstalowaniu softu Creativa mozna uzywac prawie jak Media Center windowsowego (z lozeczka serfowac przez muze, zdjecia, filmy) - nie uzywam, bo jade na sterach Visty
- dodatkowe wyjscie na sluchawy
- te wszystkie bajery typu X-Fi, DTS, Dolby Digital, EAX, ktorych i tak nie slysze
- ac3 ladnie obsluguje, teraz filmy w 5.1 slucham, mam obraz z przodu a dzwiek dookola glowy (bo glosniki naokolo pokoju porozrzucalem).
Nie polecam kupowac tej karty i uzywac pod Windowsem Vista - za duzo problemow.
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 22884
| « sierpień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | ||||
| 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Z krainy deszczowcow, o mnie, o pracy, o muzyce